<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Wspólnota Emmanuel</title>
	<atom:link href="https://emmanuel.pl/wspolnota/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://emmanuel.pl/wspolnota</link>
	<description>Stowarzyszenie Katolickiej Wspólnoty &#34;Emmanuel&#34;</description>
	<lastBuildDate>Fri, 01 May 2026 12:31:18 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=4.1</generator>
<xhtml:meta xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex" />
	<item>
		<title>Akceptacja cierpienia cz.1</title>
		<link>https://emmanuel.pl/wspolnota/akceptacja-cierpienia-cz-1/</link>
		<comments>https://emmanuel.pl/wspolnota/akceptacja-cierpienia-cz-1/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Dec 2014 14:05:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Wolność wewnętrzna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://emmanuel.pl/wspolnota/wp/?p=205</guid>
		<description><![CDATA[Jacques Philippe, Wolność wewnętrzna (fragm. str. 40-56) Przyzwolenie na przeciwności Możemy w skuteczny sposób przemienić nasze życie dopiero wtedy, kiedy zaczniemy przyjmować je całościowo, czyli gdy w konsekwencji będziemy przyzwalali na wszelkie wydarzenia zewnętrzne, które pojawiają się w naszym życiu. Oczywiście nie jest wcale rzeczą trudną przyzwalanie na wszystko, co postrzegamy jako dobre, przyjemne, pozytywne. [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Jacques Philippe, Wolność wewnętrzna</strong><br />
(fragm. str. 40-56)</p>
<h3><strong>Przyzwolenie na przeciwności</strong></h3>
<p>Możemy w skuteczny sposób przemienić nasze życie dopiero wtedy, kiedy zaczniemy przyjmować je całościowo, czyli gdy w konsekwencji będziemy przyzwalali na wszelkie wydarzenia zewnętrzne, które pojawiają się w naszym życiu. Oczywiście nie jest wcale rzeczą trudną przyzwalanie na wszystko, co postrzegamy jako dobre, przyjemne, pozytywne. Staje się to natomiast o wiele trudniejsze w momencie, kiedy w grę wchodzą trudności i wszelkiego typu cierpienia.</p>
<p>Wydaje mi się w tym wszystkim ważne, byśmy nie zadowalali się ich akceptowaniem i złorzeczeniem im zarazem, lecz byśmy na nie prawdziwie przyzwolili. Nie chodzi o to, by je znosić, lecz by je w pewien sposób wybrać (nawet jeśli tak naprawdę nie ma żadnej możliwości wyboru i to właśnie ta sytuacja jest tym, co się nam sprzeciwia). Wybrać oznacza w tym kontekście dokonać aktu naszej wolności, który sprawi, że nie tylko się pogodzimy z rzeczywistością, ale także będziemy umieli przyjąć ją w pozytywny sposób. Nie jest to rzeczą łatwą, zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z wydarzeniami o bolesnym charakterze. Jest to jednak dobra metoda i powinniśmy starać się wcielić ją w życie tak jak tylko potrafimy, w postawie wiary i nadziei. Jeśli oczywiście mamy wystarczająco wiary w Boga, by uwierzyć, że jest On zdolny do wyciągnięcia dobra ze wszystkiego, co się nam przydarza.</p>
<p>Prawda ta jest w absolutny sposób podstawowa: Bóg potrafi wyciągnąć korzyść ze wszystkiego, tak z dobra, jak i ze zła, z tego, co pozytywne, jak i z tego, co negatywne. Dlatego właśnie On jest Bogiem i jest Ojcem wszechmogącym, jak wyznajemy to w Credo. Wyciągnąć dobro z dobra nie jest rzeczą aż tak bardzo skomplikowaną, wszyscy chyba to potrafią. Jedynie Bóg, w swej wszechmocy, w swej miłości i mądrości jest w stanie wyciągnąć dobro nawet ze zła.</p>
<blockquote><p><strong>Jaka jest twoja wiara w to, że Bóg przez cierpienie w twoim życiu chce dla ciebie dobra?</strong></p>
<p><strong>Na ile, w sytuacjach, które są szczególnie trudne dostrzegasz Boże działanie?</strong></p></blockquote>
<h3><strong>Cierpienie sprawiające największy ból to takie cierpienie, które odrzucamy</strong></h3>
<p>Powinniśmy jedno dobrze zrozumieć: będąc w sytuacji cierpienia, odczuwamy, że tym, co sprawia nam najwięcej bólu, jest nie tyle samo cierpienie, co nasze niepogodzenie się z nim. Do samego bólu dorzucamy bowiem w tym momencie jeszcze jedną troskę: nasz brak zgody, nasz bunt, urazę i żal, wszelkie niepokoje, jakie to cierpienie w nas wywołuje. Pojawia się w nas coś na kształt napięcia, które bierze się z usztywnienia, z niezaakceptowania cierpienia, które sprawia, że ono samo jeszcze bardziej się powiększa. Kiedy natomiast mamy łaskę akceptowania cierpienia i przyzwalamy na nie, staje się ono od razu mniej bolesne.</p>
<p>Jeśli ktoś za linię swojego postępowania przyjmuje ucieczkę przed jakimkolwiek bólem akceptuje jedynie to, co przyjemne i wygodne, a odrzuca wszystko, co takim nie jest, to nałoży na siebie wcześniej czy później krzyże o wiele cięższe od tych, na które z kolei inne osoby z dobrej woli przyzwalają w pewności, że zupełne wyeliminowanie ich nie jest możliwe.</p>
<p>Bóg jest wierny i zawsze daje siłę niezbędną, byśmy dzień po dniu mogli podjąć to, co jest ciężkie i trudne w naszym życiu.</p>
<p>Dodajmy coś jeszcze: prawdziwym złem jest nie tyle cierpienie, co lęk przed cierpieniem. Jeśli przyjmujemy to cierpienie w ufności i pokoju, ono sprawia nasz wzrost, jest dla nas wychowawcze, oczyszczające, czyni nas ubogimi, pokornymi, łagodnymi i współczującymi wobec bliźnich. Natomiast lęk przed cierpieniem zatwardza nasze serca i usztywnia nas w postawach obronnych, prowadząc nas często do irracjonalnych wyborów, których skutki są szkodliwe.</p>
<blockquote><p><strong>Na jakie cierpienie w swoim życiu najbardziej się buntujesz, niezgadzasz?</strong></p>
<p><strong>Czy było lub jest takie cierpienie w twoim życiu, którego owoców dziś doświadczasz?</strong></p></blockquote>
<h3><strong>Odrzucenie cierpienia to odrzucenie życia</strong></h3>
<p>Otaczająca nas kultura, poprzez media i reklamy, nie­ustannie usiłuje nam zaszczepić swoją &#8222;ewangelię&#8221;: niech twoją zasadą życia stanie się ucieczka za wszelką cenę przed cierpieniami i poszukiwanie jedynie przyjemności.</p>
<p>Cierpienie jest jednak częścią naszego życia, tak więc pragnienie wyeliminowania go całkowicie jest równoznaczne z wyeliminowaniem życia. Odrzucenie cierpienia to odrzucenie życia i w ostatecznym rozrachunku odrzucenie tego wszystkiego, co życie może nam przynieść pięknego i dobrego. Ten, kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto je straci, zachowa je.</p>
<p>Konieczną rzeczą staje się wejście w pewnego typu realizm: należy raz na zawsze zaprzestać marzeń o bezbolesnym życiu, w którym wszystko dzieje się bez walki. Tak na pewno będzie w Raju, ale nie tu, na ziemi. Należy codziennie, z odwagą brać swój krzyż, naśladując w tym Chrystusa, a jego gorycz przemieni się wcześniej czy później w wielką słodycz.</p>
<p>Życie jest dobre i piękne takie, jakie jest wraz ze swym ciężarem i bólem. Kiedy Bóg stworzył mężczyznę i niewiastę, złożył nad całym ludzkim życiem olbrzymie błogosławieństwo, które nigdy nie zostało wycofane pomimo grzechu z całym jego orszakiem cierpienia, albowiem dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne (Rz 11, 29), a zwłaszcza ten pierwszy dar i pierwsze wezwanie, jakim jest życie. Wszelkie życie, nawet poddane bólowi, jest nieskończenie błogosławione i cenne.</p>
<blockquote><p><strong>Co najbardziej boisz się utracić w życiu?</strong></p>
<p><strong>Co robisz, gdy coś cennego tracisz?</strong></p></blockquote>
<h3><strong>W złu istnieje nie tylko zło: pozytywna strona przeciwności</strong></h3>
<p>Należy również zgodzić się z tym, że przeciwności, niezależnie od tego, jakie nie byłyby uciążliwe, mają często wiele zalet.</p>
<p>Pierwszą z nich jest to, że przeszkadzają nam one być wyłącznymi właścicielami naszego życia i czasu. Oszczędzają nam pozostawania zamkniętymi w tym, co sami sobie za­planujemy, zaprogramujemy, w naszej osobistej mądrości. Prawdziwym więzieniem, które nas zacieśnia i z którego winniśmy absolutnie się wyzwolić, jesteśmy my sami, ciasnota naszych serc i sądów.</p>
<p>Najgorsza rzecz, jaka mogłaby się przytrafić nam w życiu, to ta, kiedy wszystko układałoby się w zgodzie z naszymi zamiarami. Nastąpiłby wtedy kres wszelkiego wzrastania. Natomiast, byśmy mogli wejść pomału w mądrość Boga, która jest nieskończenie piękniejsza, bogatsza, bardziej owocna i miłosierna od naszej, ludzka mądrość musi doznać poważnego wstrząsu. Nie chodzi przy tym o to, by została unicestwiona, lecz o to, by mogła być podniesiona i oczyszczona, aby nie była już dłużej więźniem swych własnych ograniczeń, gdyż zawsze jest w jakiś sposób naznaczona egoizmem i pychą, mniej lub bardziej świadomym brakiem wiary i miłości. Jest w nas bardzo dużo ciasnoty serca i sądu, które powinny doznać uzdrowienia po to, byśmy mogli stopniowo przyjmować Bożą mądrość i przeżywać głębokie odnowienie i poszerzenia naszego pojmowania. Grzech jest bowiem ciasnotą, podczas gdy świętość jest poszerzeniem ducha i wielkością duszy.</p>
<blockquote><p><strong>Czy możesz podać przykład, z twego życia czegoś, co było trudne i bolesne a okazało się opatrznościowe?</strong></p>
<p><strong>Z jakiej straty w twoim życiu najbardziej się cieszysz?</strong></p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://emmanuel.pl/wspolnota/akceptacja-cierpienia-cz-1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Akceptacja siebie</title>
		<link>https://emmanuel.pl/wspolnota/akceptacja-siebie/</link>
		<comments>https://emmanuel.pl/wspolnota/akceptacja-siebie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Dec 2014 13:41:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Wolność wewnętrzna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://emmanuel.pl/wspolnota/wp/?p=198</guid>
		<description><![CDATA[Proponowane teksty do medytacji (Namiotu Spotkania) są zaczerpnięte z książki Jacques&#8217;a Philippe &#8222;Wolność wewnętrzna&#8221;. Kolejne teksty będą ukazywały się raz w miesiącu. Pod fragmentami tekstów będą pytania pomocnicze, odpowiedziami na które będzie można dzielić się w małych grupach. ********** Jacques Philippe, Wolność wewnętrzna (fragm. str. 28-39) &#160; Bóg jest realistą Najważniejszą rzeczą w naszym życiu [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Proponowane teksty do medytacji (Namiotu Spotkania) są zaczerpnięte z książki Jacques&#8217;a Philippe &#8222;Wolność wewnętrzna&#8221;. Kolejne teksty będą ukazywały się raz w miesiącu. Pod fragmentami tekstów będą pytania pomocnicze, odpowiedziami na które będzie można dzielić się w małych grupach.</p>
<p>**********</p>
<p><strong>Jacques Philippe, Wolność wewnętrzna</strong><br />
(fragm. str. 28-39)</p>
<p>&nbsp;</p>
<h3><strong>Bóg jest realistą</strong></h3>
<p>Najważniejszą rzeczą w naszym życiu jest nie tyle to, co możemy uczynić, lecz na ile pozostawimy miejsce działaniu Bożemu. Największą tajemnicą wszelkiej owocności i wszelkiego duchowego wzrastania jest nauczenie się umiejętności pozwolenia działania Bogu: Beze Mnie nic nie możecie uczynić, stwierdza Jezus. Miłość Boża bowiem jest o wiele potężniejsza od wszystkiego, co możemy uruchomić mocą naszej własnej mądrości i naszymi własnymi siłami. Natomiast jednym z najbardziej niezbędnych warunków umożliwiających łasce Bożej działanie w naszym życiu jest umiejętność powiedzenia tak temu, kim jesteśmy, i wszystkim sytuacjom, w jakich się znajdujemy.</p>
<p>Człowiek, którego Bóg miłuje swą czułą ojcowską miłością, nie jest jakąś wyidealizowaną osobą, którą bardzo chciałbym być albo którą powinienem być. Jest nią ta, którą właśnie jestem tak po prostu. Nie ma w Bogu miłości przeznaczonej dla osób idealnych, dla jakichś bytów wirtualnych. Bóg obdarza swą miłością jedynie realne, konkretne istnienia.</p>
<p>Bardzo często tym, co blokuje działanie łaski Bożej w naszym życiu, są nie tyle nasze grzechy czy nasze błędy, ale te wszystkie braki przyzwolenia dla naszej własnej słabości, mniej czy bardziej uświadomione odrzucenia tego, kim jesteśmy lub odrzucenie sytuacji, w jakiej się znajdujemy. Aby móc &#8222;wyzwolić&#8221; działanie łaski w naszym życiu i umożliwić dokonanie się głębokich, spektakularnych przemian, wystarczyłoby czasami powiedzieć po prostu tak (które będzie zainspirowane ufnością pokładaną w Bogu) tym wszystkim aspektom naszego życia, wobec których zachowujemy postawę wewnętrznego odrzucenia. Nie zgadzam się na przykład na taką słabość, taką ułomność, nie zgadzam się nosić w sobie śladu jakiegoś wydarzenia z przeszłości, nie zgadzam się na ciągle popadanie w jakiś grzech i tak dalej. Nie zdając sobie nawet z tego sprawy, czynię działanie Ducha Świętego bezpłodnym. On bowiem może zawładnąć w pełni rzeczywistością mojego życia na miarę tego jak ja się na to zgodzę: Duch Święty nigdy nie działa bez współpracy z moją wolnością. Jeśli ja nie zgadzam się na siebie samego, to nie pozwalam w ten sposób, by Duch Święty mnie ulepszał.</p>
<p>W analogiczny sposób, jeśli nie przyjmuję innych takimi, jacy są (jeśli na przykład wciąż mam im za złe, że nie odpowiadają moim oczekiwaniom), ponownie w ten właśnie sposób nie pozwalam Duchowi Świętemu, by w pozytywny sposób działał w mojej relacji z nimi i uczynił z niej okazję, by mogli się zmienić. Wszystkie te postawy, które przed chwilą opisaliśmy, prowadzą do duchowej bezpłodności, gdyż naznaczone są &#8222;odrzuceniem rzeczywistości&#8221;.</p>
<p><strong>Poniżej wymienię kilka oznak nieakceptacji siebie:</strong></p>
<ul>
<li>zależnoć od opinii</li>
<li>gonitwa za uznaniem</li>
<li>lęk przed samotnością</li>
<li>kompleksy wyższości i niższości</li>
<li>nadmierna krytyka</li>
<li>perfekcjonizm</li>
<li>złość, gdy coś mi nie wychodzi</li>
<li>gniew, zazdrość</li>
<li>zależność od spojrzenia innych</li>
<li>wstyd, poczucie winy</li>
<li>kompleksy</li>
<li>gonitwa za uznaniem</li>
<li>nieakceptacja swojej historii, imienia, płci, części ciała</li>
</ul>
<blockquote><p><strong>Które spośród wymienionych oznak nieakceptacji siebie dotyczą bezpośrednio twojej osoby?</strong></p>
<p><strong>Czy wierzysz, że Pan Bóg kocha cię wraz z wszystkimi twoimi słabościami i brakami?</strong></p></blockquote>
<h3><strong>Pragnienie zmiany a przyzwolenie na to, kim jesteśmy</strong></h3>
<p>Pragnienie doskonalenia się, nieustannego usiłowania, by przekroczyć swoje własne ograniczenia, by wzrastać w doskonałości, jest bez wątpienia nieodzowne i nie ulega najmniejszej wątpliwości, że nie można z niego zrezygnować: zaprzestanie wzrastania jest równoznaczne z zaprzestaniem życia.</p>
<p>Jeśli ktoś nie ma w sobie pragnienia, by zostać świętym, ten nim nie zostanie. Bóg w ostatecznym rozrachunku daje nam to, czego pragniemy, nic mniej i nic więcej. Po to, byśmy jednak mogli zostać świętymi, musimy zaakceptować siebie takimi, jakimi jesteśmy. Te dwie postawy są ze sobą jedynie pozornie sprzeczne. Obydwie są niezbędne. Obie nawzajem się uzupełniają i wzajemnie równoważą: powinniśmy przeżywać akceptację naszych ograniczeń, jednak postawa ta nie powinna się stać zgodą na przeciętność. Powinno w nas istnieć pragnienie przemiany, które jednak nie będzie równoznaczne z mniej czy bardziej świadomym odrzuceniem naszych własnych ograniczeń i brakiem akceptacji dla samych siebie.</p>
<blockquote><p><strong>Czy i na ile akceptujesz swoje ograniczenia?</strong></p>
<p><strong>Podaj 10 rzeczy, cech, które najbardziej akceptujesz w sobie.</strong></p></blockquote>
<h3><strong>Pośrednictwo spojrzenia Tego Drugiego</strong></h3>
<p>Praca nad zaakceptowaniem siebie samego jest o wiele trudniejsza niż mogłoby się to na pierwszy rzut oka wydawać. Pycha, lęk, że nie będą nas kochali, przekonanie o niskiej własnej wartości mają zbyt głęboko zapuszczone w nas korzenie. Wystarczy tylko popatrzeć, jak niedobrze przeżywamy nasze upadki, nasze błędy i niepowodzenia, jak bardzo mogą nas one zdemoralizować, obwiniać czy niepokoić.</p>
<p>Wierzę, że tak naprawdę tylko w świadomości spoczywającego na nas Bożego spojrzenia można naprawdę dotrzeć do pełnej akceptacji samego siebie. Po to, byśmy sami siebie mogli miłować, potrzebujemy pośrednictwa, spojrzenia kogoś, kto powie nam to, co Pan powiedział poprzez usta Izajasza: Drogi jesteś w moich oczach, nabrałeś wartości i Ja cię miłuję (Iz. 43, 4).</p>
<p>Wierzę poza tym, że największym prezentem, jaki otrzymuje osoba poszukująca twarzy Boga, trwając na modlitwie, jest fakt, że pewnego dnia otrzyma coś z tego Bożego spojrzenia, które na niej spoczywa, poczuje, że jest w tak czuły sposób miłowana, że otrzyma łaskę zaakceptowania siebie samego w głębi swej duszy.</p>
<blockquote><p><strong>Podczas modlitwy spróbuj przez jakiś czas wpatrywać się w oblicze Jezusa. Spróbuj usłyszeć Jezusa mówiącego do ciebie słowami Izajasza. Módl się o łaskę zaakceptowania siebie samego w głębi swej duszy.</strong></p></blockquote>
<p>Bóg poprzez swe spojrzenie, które kieruje na nas, zaprasza nas do świętości, zachęca do nawrócenia i postępu, nie wywołując w nas jednak lęku, że nigdy nie uda nam się tego osiągnąć, nie wywierając na nas tej &#8222;presji&#8221;, jaką odczuwamy czasami pod spojrzeniami innych osób lub w sposobie, w jaki samych siebie oceniamy.</p>
<p><em>&#8222;Nie uda mi się, nigdy sobie z tym nie poradzę, nie jestem do tego zdolny, zawsze będzie tak samo&#8230;&#8221;</em> Tego typu stwierdzenia nie mają nic wspólnego z przyzwoleniem na nasze ograniczenia. Są one raczej efektem naszego zranionego życia, lęków, braku wiary w siebie i w Boga, i wypadałoby raczej się ich pozbyć, niż się ku nim skłaniać. Zaakceptowanie siebie samego oznacza przyjęcie siebie w swoim ubóstwie, ale i w swoim bogactwie, a więc oznacza przyzwolenie, by wszystkie nasze uprawnione możliwości i rzeczywiste zdolności mogły się rozwinąć. Zanim więc zacznę wypowiadać się w taki właśnie sposób: &#8222;nie mogę tego czy tamtego zrobić&#8221;, wypada mi rozeznać, czy stwierdzenie takie jest owocem zdrowego realizmu duchowego czy też przekonaniem psychologicznej natury, które należałoby leczyć.</p>
<blockquote><p><strong>Wypisz na kartce wszystkie negatywne zdania, które usłyszałeś na swój temat od innych (np. nie spełniasz moich oczekiwań, jesteś moim wrogiem&#8230;), oraz negatywne przekonania, które sam mówiłeś na swój temat (np. nie nadaję się do niczego&#8230;). Proś Pana Boga, by uzdrowił te obszary twojego życia, byś potrafił zobaczyć swoją godność a jednocześnie zgodzić się z własnymi ograniczeniami.</strong></p>
<p><strong>Jeśli jeszcze nigdy tego nie robiłeś, to spróbuj przebaczyć sobie to wszystko w sobie, w swoim życiu, co wydaje ci się być porażką.</strong></p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://emmanuel.pl/wspolnota/akceptacja-siebie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
